Rynek poligraficzny
Czasopisma
Książki
Opakowania
Akcydensy
Reklama zewnętrzna
Specjalne zastosowania
Usługi, maszyny, materiały

Inwestycje

zagraniczne w Polsce

Polska najlepszym miejscem do inwestycji w Europie Środkowo- -Wschodniej, a Niemcy w Europie Zachodniej.

Polska, jak wynika z przedstawionej w maju 2014 r.  12. edycji badania Ernst & Young "Atrakcyjność inwestycyjna Europy", nadal jest postrzegana przez inwestorów zagranicznych jako najatrakcyjniejsza lokalizacja dla nowych projektów w Europie Środkowo-Wschodniej - takiego zdania jest 31 proc. badanych, to o 20 proc. więcej niż drugie w klasyfikacji Czechy, które wskazało 11 proc. respondentów. Kolejne miejsca należą do Rumunii, Węgier, Ukrainy i Turcji. Natomiast w Europie Zachodniej najlepiej oceniane są Niemcy - tak wskazało 40 proc. badanych. Tym samym Polska i Niemcy utrzymały pozycje najatrakcyjniejszych lokacji w swoich częściach kontynentu. Razem tworzą w Europie swoisty centralny magnes inwestycyjny.

Jeśli przyjrzymy się jak inwestorzy postrzegają poszczególne regiony świata, to okaże się, że Europa Zachodnia (45 proc. wskazań inwestorów) po raz pierwszy od lat wyprzedziła w rankingu atrakcyjności Chiny (44 proc. odpowiedzi). Od "dołka" z 2012 r.  notowania Zachodu podskoczyły aż o 12 proc. Na trzecim miejscu znalazła się Ameryka Północna (31 proc.), a tuż za nią Europa Środkowo-Wschodnia (29 proc.).

Najatrakcyjniejsze regiony do rozpoczęcia działalności gospodarczej (należało wymienić trzy) oczami inwestorów z całego świata

Przechodzimy do konkretów

Postrzeganie przekłada się również na inwestycyjne decyzje. W 2013 r.  do Europy napłynęła największa liczba nowych inwestycji zagranicznych w 12-letniej historii badania "Atrakcyjność inwestycyjna Europy". Mimo że w tym czasie Stary Kontynent dopiero zaczął wchodzić na ścieżkę wzrostu, to liczba nowych projektów wyniosła 3955, czyli o 4 proc. więcej niż w 2012 roku.

Najatrakcyjniejsze kierunki inwestycji w Europie Zachodniej i w Europie Środkowo–Wschodniej

Polska przyciągnęła w tym czasie 107 nowych inwestycji, co dało krajowi dziesiąte miejsce w Europie. Pod względem nowo utworzonych miejsc pracy utrzymała natomiast trzecią lokatę na Starym Kontynencie, bezpośrednio za Wielką Brytanią i Francją. W sumie w 2013 r.  dzięki bezpośrednim inwestycjom zagranicznym (BIZ) w Polsce zatrudnienie znalazło 13 862 osoby, czyli o 6 proc. więcej niż w 2012 roku.

- Warto podkreślić, że Polska, zaraz po Serbii, przyciągała największe pod względem miejsc pracy projekty inwestycyjne. Dzięki jednej zagranicznej inwestycji w naszym kraju powstawało średnio 130 miejsc pracy. To najlepszy wynik w Unii Europejskiej i drugi w Europie. Inwestycje zagraniczne tworzą dobrej jakości miejsca pracy. Są też podstawą do działalności małych i średnich przedsiębiorstw, poddostawców dla inwestorów zagranicznych - powiedziała Ilona Antoniszyn-Klik, podsekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki.

Liczba bezpośrednich inwestycji zagranicznych (BIZ) w Europie

Warto odnotować, że kiedy inwestorzy lokowali w Polsce bardzo pracochłonne projekty, w skali całej Europy zatrudnienie wykreowane przez inwestycje bezpośrednie spadło o 2 procent.

Działania, które powinna podjąć Unia Europejska w celu poprawy atrakcyjności inwestycyjnej Europy

Komentarz eksperta

- Z danych GUS wynika, że tylko w latach 2004-2012 stan zobowiązań z tytułu bezpośrednich inwestycji zagranicznych zwiększył się prawie trzykrotnie i osiągnął poziom ponad 700 mld złotych. Z tego ponad 70 proc. stanowiły udziały kapitałowe i reinwestowane zyski - komentuje Łukasz Piechowiak na portalu Bankier.pl. - Można narzekać na fakt, że zagraniczne firmy przejmują polski rynek, ale inwestycje w naszym kraju umożliwiają równocześnie rozwój rodzimych kooperantów. Dlatego istotne znaczenie ma poprawa klimatu inwestycyjnego - kontynuuje Łukasz Piechowiak. Większość ankietowanych przez E&Y zwraca uwagę, że najlepszym sposobem na to jest dalsza deregulacja (40 proc.) oraz dalsza integracja gospodarcza (34 proc.). Istotne znaczenie ma również większy nacisk na tworzenie wspólnego rynku także dla usług.

W których obszarach biznesu w Europie pojawi się najwięcej bezpośrednich inwestycji zagranicznych w przyszłości?

Zajmujemy 45. miejsce w rankingu Banku Światowego pod względem prowadzenia biznesu. Najwięcej tracimy na procedurach otwarcia przedsiębiorstwa, podatkach (przy czym nie chodzi o ich wysokość, tylko o ich liczbę) oraz otrzymaniu pozwolenia na budowę i dostarczenia mediów na teren inwestycyjny. Przedsiębiorstwa w Polsce płacą przeciętnie 18 danin publicznych rocznie, na które muszą poświęcić ok. 286 roboczogodzin.

Efektywna stopa opodatkowania podatkiem dochodowym jest stosunkowo niska, bo wynosi tylko 14,1 proc., a to o 2 punkty procentowe mniej niż wynosi średnia OECD. Dodając do tego stosunkowo niskie koszty pracy, nasz kraj rzeczywiście jest bardzo atrakcyjny dla inwestorów. Niemniej, w naszym interesie wcale nie jest przyciąganie inwestorów niskimi pensjami, tylko jakością i wydajnością pracy, a tej nie da się osiągnąć bez dalszych prac nad poprawą infrastruktury i otoczenia legislacyjno-prawnego.

Udział eksportu z Polski w imporcie ogółem wybranych krajów

Polski przemysł

Optymistyczne są wnioski ze styczniowego raportu "Kierunki 2014. Made in Poland" autorstwa DNB Bank Polska i Deloitte. Odnotowuje on, że polski przemysł stanowi blisko 25 proc. całej gospodarki i jest to więcej niż średnia w całej Unii Europejskiej (18,5 proc.) oraz wynik porównywalny do samych Niemiec (25,8 proc.). Polskie firmy są konkurencyjne dzięki dużej elastyczności, wydajności produkcji, jakości wyrobów czy umiejętności kontroli kosztów.

W ostatnich latach wysokie wzrosty produktywności odnotowywane były w branżach, które w dużym stopniu nastawione są na rynki zagraniczne. Potencjał polskiego przemysłu widać przede wszystkim na przykładzie obecności na dużym i bardzo wymagającym rynku niemieckim. Przy czym polski eksport ma bardziej charakter zaopatrzeniowy.

Udział eksportu w sprzedaży polskiej branży motoryzacyjnej stanowi aż 77 proc. i skutecznie wypiera produkcję rozwiniętych gospodarek europejskich. Sprzyjają temu nadal niższe średnie ceny sprzedaży niż w UE (o prawie 20 proc.) - czytamy w raporcie. Poligrafia nie zalicza się do najbardziej konkurencyjnych polskich branż.Są nimi przemysły wytwarzające wyroby z metali oraz urządzenia elektryczne, przemysł tekstylny czy meblarski. Branże najmniej konkurencyjne to obok poligrafii: przemysł skórzany, energetyczny i wodny.

Obraz polskiego przemysłu nie oznacza, że jego perspektywy są wyłącznie świetlane i na horyzoncie nie widać żadnych zagrożeń. Oprócz konieczności stałej kontroli kosztów, w tym zwłaszcza utrzymywania na niskim poziomie kosztów pracy, należą do nich istniejące wciąż bariery prowadzenia działalności gospodarczej, edukacja, a przede wszystkim ceny energii.

Z przeprowadzonej analizy konkurencyjności polskich producentów wynikają następujące konkluzje: Polska jest krajem o udziale przemysłu w całej gospodarce na poziomie Niemiec i powyżej wielu krajów Unii. Polski przemysł jest konkurencyjny, a jego produkty wypierają produkty innych krajów z rynku niemieckiego, który jest najbardziej konkurencyjny w UE. Warto też zwrócić uwagę, że przewagi konkurencyjne Polski nie zależą wyłącznie od niskich płac i słabszego kursu walutowego, ale wynikają także ze wzrostu wydajności i jakości produkcji.

W prezentacji Ernst & Young przedstawionej na XXIV Forum Ekonomicznym w Krynicy wskazany był przykład Polski, która odgrywa bardzo istotną rolę w Europie, co potwierdza siła powiązań z partnerami w tym regionie. Pod względem siły powiązań gospodarczo-instytucjonalnych w grupie tych krajów Polska ustępuje tylko Włochom.

Pozycja Polski w rankingach sporządzonych w różnych wariantach i w oparciu o zmienne kryteria wskazuje, że Polska mogłaby pełnić rolę reprezentanta Europy Środkowo-Wschodniej na forum zrzeszającym najważniejsze systemowo gospodarki. Żaden inny kraj z tego regionu nie odgrywa podobnie istotnej roli w globalnej sieci powiązań ani nie posiada zbliżonego poziomu PKB.

Polska jest jednak silnie zintegrowana gospodarczo głównie z krajami z "klastra europejskiego". Aby wzmocnić swoją pozycję na arenie globalnej, niezbędne jest zacieśnianie powiązań z gospodarkami również spoza najbliższego otoczenia Polski. W trend ten wpisuje się m.in. postępująca dywersyfikacja geograficzna polskiej wymiany handlowej. Niemniej, powiązania z krajami spoza Europy pozostają relatywnie słabe.

Nie tylko niskie koszty pracy

- W Polsce coraz powszechniejsze są inwestycje zagraniczne w badania i rozwój i pod tym względem zbliżamy się do Europy Zachodniej - poinformował PAP pod koniec października 2014 r. Marek Szostak, wicedyrektor departamentu inwestycji zagranicznych w PAIiIZ.

Zauważył, że zagraniczne przedsiębiorstwa inwestują w Polsce już nie tylko w usługi i produkcję, ale przekazują do polskich oddziałów część zadań związanych z rozwojem produktów i wymyślaniem nowych. - Jeżeli postawimy na wspieranie tego trendu, a taka jest polityka gospodarcza na najbliższe lata, myślę, że w ten sposób jesteśmy w stanie dogonić Europę Zachodnią - dodał.

Wystąpienie Marka Szostaka towarzyszyło prezentacji raportu PAIiIZ o zachętach rządowych dla inwestorów w wybranych państwach Europy Środkowej i Wschodniej. Agencja zestawiła w nim działania władz Polski, Czech, Słowacji, Węgier, Rumunii, Bułgarii i Serbii.

Prelegent wskazał, że biorąc pod uwagę tylko koszty pracy, przegrywamy z krajami Południa, takimi jak Rumunia czy Serbia. - Jeśli zaś chodzi o pozostałe aspekty, w tym wykwalifikowaną kadrę pracowniczą, stabilność polityczną, gospodarczą czy rozmiar rynku polskiego, który też ma bardzo duże znaczenie dla inwestorów zagranicznych, jesteśmy zdecydowanym liderem w Europie. Powołał się przy tym na analizę Ernst & Young.

Przedstawiając szczegóły raportu o zachętach inwestycyjnych, wskazał, że w krajach Europy Środkowej i Wschodniej inwestorzy zagraniczni na określonych warunkach mogą liczyć na zwolnienia z podatków przez okres 10 lat, ulgi fiskalne także poza specjalnymi strefami ekonomicznymi, wsparcie rządowe dla konkretnych branż, dotacje do inwestycji w regionach o dużym bezrobociu, specjalne ustawy tworzone z myślą o inwestorach, skrócony czas postępowania administracyjnego przy obsłudze inwestycji czy wreszcie zakup nieruchomości po preferencyjnych cenach lub bez przetargów.

Za pomysł wart rozważenia, inspirowany rozwiązaniem węgierskim, uznał wspieranie inwestycji, przy których powstają centra szkolenia zawodowego dla uczniów.

Z kolei prezes PAIiIZ Sławomir Majman podczas śniadania prasowego, w trakcie którego prezentowany był raport, wskazał, że kraje regionu Europy Środkowo-Wschodniej aktywnie modernizują systemy zachęt inwestycyjnych.

- Wyraźnie widać trend uelastyczniania, m.in. poprzez obniżenie kryteriów wejścia. W Czechach od 2012 r. dostępne są granty dla inwestycji strategicznych, na zatrudnienie i szkolenia, a także zwolnienia z podatku CIT czy sprzedaż nieruchomości po obniżonej cenie. Ponadto Czechy planują utworzenie ok. pięciu specjalnych stref ekonomicznych. To pierwsze rozwiązanie przypomina wsparcie dla inwestycji o istotnym znaczeniu dla gospodarki dostępne w Polsce. Podobnie wygląda system wsparcia na Słowacji, która oferuje granty inwestycyjne w regionach o wysokiej stopie bezrobocia, granty na zatrudnienie, ulgę w CIT oraz preferencyjne ceny nieruchomości. Na Węgrzech można skorzystać z grantów na inwestycje o wysokiej wartości, na zatrudnienie i szkolenia, a także z dotacji na utworzenie w firmie centrum kształcenia zawodowego. W Bułgarii inwestorzy mogą liczyć m.in. na skrócony termin i spersonalizowanie obsługi administracyjnej, zakup nieruchomości na preferencyjnych warunkach, grant na budowę infrastruktury i wsparcie dla inwestycji B+R. Serbia oferuje granty dla dużych inwestycji, na zatrudnienie, zwolnienie z podatku dochodowego na 10 lat oraz z VAT - w wolnych strefach podatkowych.

Jednak w porównaniu z Polską - według raportu - badane kraje charakteryzują niejasne przepisy, nieprzewidywalność czy wreszcie korupcja.

- Według międzynarodowych badań - wspomniał Marek Szostak - w Polsce dość dobrze poradziliśmy sobie z korupcją i inwestorzy nie spotykają się z nią. To rzeczywiście nas odróżnia od innych krajów w Europie Środkowo-Wschodniej. Jeżeli spojrzymy na te statystyki czy na opinie inwestorów, to wydaje się, że kraje takie jak Czechy mają z tym zdecydowanie większy problem.

Łódzka Specjalna Strefa Ekonomiczna

Polskie strefy

Bardzo dużą rolę w zwiększeniu atrakcyjności inwestycyjnej Polski odgrywają specjalne strefy ekonomiczne. Dlatego też w 2013 r.  Rada Ministrów przyjęła 14 rozporządzeń wprowadzających regulację umożliwiającą wydłużenie funkcjonowania stref do 2026 roku. W komunikacie wydanym przez Ministerstwo Gospodarki podkreślono, że wydłużenie funkcjonowania SSE nie stoi w sprzeczności z prawem UE, ponieważ zasady udzielania pomocy publicznej w strefach są zgodne z regulacjami wspólnotowymi. Modyfikacje zasad dokonywane przez Komisję Europejską w kolejnych okresach programowania wprowadzane są do prawa krajowego i obowiązują przedsiębiorców, którzy uzyskają wsparcie, po dniu ich wejścia w życie.

12 listopada 2014 r.  została zatwierdzona przez Radę Ministrów aktualizacja zapisów dotyczących zwiększania atrakcyjności specjalnych stref ekonomicznych oraz wprowadzenie nowych zasad udzielania pomocy dla przedsiębiorców. Pozwolą one zarządzającym strefami ogłaszać przetargi lub prezentować rokowania na udzielanie nowych zezwoleń na działalność w strefach.

Podstawowe propozycje przedstawione przez Ministerstwo Gospodarki to złagodzenie reguł włączania do SSE gruntów prywatnych do 2016 r. , możliwość wcześniejszego rozpoczęcia inwestycji oraz dostosowywanie obszarów stref do potrzeb przedsiębiorców. Dokument otrzymał nowe brzmienie w akapitach dotyczących maksymalnej dopuszczalnej pomocy publicznej dla przedsiębiorców. Zmiany mają na celu przyspieszenie decyzji firm o realizacji nowych inwestycji do końca 2016 roku.

W listopadzie 2014 r.  KPMG opublikowała wyniki badań pt. "20 lat specjalnych stref ekonomicznych w Polsce - przewodnik po SSE". Według nich strefy są nadal atrakcyjnym miejscem lokowania inwestycji przyciągającym polskie i zagraniczne firmy. Według prognoz władz SSE pod koniec 2014 r.  łączna wartość nakładów inwestycyjnych poniesionych przez inwestorów na terenie stref może sięgnąć nawet 100 mld zł, a zatrudnienie może się zwiększyć o 7,7 proc. i wynieść 287 tys. pracowników. Jak wynika z badania KPMG, w którym udział wzięło 234 inwestorów, firmy bardzo pozytywnie oceniają SSE.

Znaczenie, jakie mają dla inwestorów strefy, widać szczególnie przy okazji publikowania rankingów. Według raportu "fDi Magazine" - grupa Financial Times, w rankingu Global Free Zones of the Year Łódzka Specjalna Strefa Ekonomiczna uznana została za najlepszą strefę dla MŚP w Europie. Wyróżnione zostały także trzy inne polskie SSE: katowicka, wałbrzyska i pomorska.

Kij ma dwa końce

Jak podaje NBP, w ciągu niespełna dekady skumulowana wartość bezpośrednich inwestycji zagranicznych w Polsce wzrosła ponad trzykrotnie z 63,6 mld euro w 2004 r.  do 183 mld euro w 2013 roku. Podczas gdy świat zmagał się z kryzysem gospodarczym, Polska mogła pochwalić się imponującymi wynikami ekonomicznymi. Dzięki tym wysiłkom staliśmy się azylem i najbardziej atrakcyjną lokalizacją dla kapitału zagranicznego w Europie Środkowo-Wschodniej, a także jednym z najlepszych miejsc do inwestowania w Europie. Dziś Polska coraz częściej sama wchodzi w rolę inwestora zagranicznego. W latach 2008-2012 skumulowana wartość polskich bezpośrednich inwestycji zagranicznych wzrosła ponad dwukrotnie z 24 mld dol. (około 18,9 mld euro) w 2008 r.  do prawie 60 mld dol. (około 47,2 mld euro) w 2012 roku.

Kapitał zagraniczny ma to do siebie, że może zostać zainwestowany, ale może też odpłynąć. Jednak nie jest tak źle. Z opublikowanego we wrześniu 2014 r.  raportu agencji ratingowej Standard & Poor's wynika, że gdyby doszło do odpływu kapitału z regionu Europy Środkowo-Wschodniej, Polska jest na silniejszej pozycji, niż inne gospodarki. Wypada także lepiej niż niektóre kraje wschodzące, jak np. Turcja. Wprawdzie Polska, podobnie jak inne gospodarki Europy Środkowo-Wschodniej i rynki wschodzące na całym świecie, będzie nadal napotykała trudności i jeszcze większą zmienność w kwestii warunków finansowania zewnętrznego niż to, co miało miejsce po kryzysie 2008-2009. Silne fundamenty makroekonomiczne Polski powodują jednak, iż jest ona mniej narażona na napięcia związane z globalną płynnością. Zapotrzebowanie na finansowanie zewnętrzne w Polsce jest umiarkowane, co stawia Polskę na silniejszej pozycji, jeśli chodzi o podatność na odwrót kapitału zagranicznego.

S&P oczekuje przy tym, że nierównowagi zewnętrzne pozostaną pod kontrolą i w większości finansowanie zewnętrzne odbędzie się poprzez bezpośrednie inwestycje zagraniczne, jak również fundusze unijne.

Eksperci z NBP w opublikowanym w połowie października 2014 r.  raporcie wskazują, że inwestycje bezpośrednie są niegroźne. Groźny może być kapitał portfelowy, ale na szczęcie dodatnie saldo zagranicznych inwestycji w Polsce zostało ukształtowane głównie przez napływ kapitału z tytułu inwestycji bezpośrednich.

Warto może jednak na bezpośrednie inwestycje zagraniczne spojrzeć także z innej perspektywy. Profesor Andrzej Rybiński pisze w swym komentarzu opublikowanym w "Gazecie Prawnej", że na skutek olbrzymiego napływu inwestycji bezpośrednich i portfelowych Polska zakumulowała potężne długi zagraniczne znacznie przekraczające wartość polskiego produktu krajowego brutto. Tak potężny dług słono kosztuje w postaci płaconych odsetek i dywidend. Warto zatem zastanowić się, czy dalsze znaczące zwiększanie tego zadłużenia ma sens. I zamiast budowy kolejnych hal, w których pracę znajdą kolejne tysiące pakowaczy lub monterów, lepiej postawić na takie BIZ, które tworzą w Polsce centra badawcze. Trzeba zacząć skutecznie wspierać ekspansję polskich firm za granicą, bo bogate są nie te kraje, które mają dużo montowni, ale te, które stworzyły wiele globalnych firm.

Powoli kończy się mit taniej siły roboczej. Większość analiz wskazuje na spadek stopy bezrobocia poniżej 11 procent. Niektórzy ekonomiści prognozują nawet poniżej 10 procent. Kłopoty ze znalezieniem fachowca firmy mają już od kilku lat.

materiały: Bankier.pl, Deloitte, Ernst & Young, "Gazeta Prawna", ŁSSE, Ministerstwo Gospodarki, NBP, PAIiIZ, PARP, Standard & Poor's